Zbiorowy pozew wobec koncernu. Olej był "chrzczony"?
Zostań fanem serwisu Trans.info na Facebooku!
Składający pozew zbiorowy zatankowali olej napędowy tego samego dnia, na tej samej stacji (ulica Łęczyńska). Teraz domagają się zwrotu pieniędzy za uszkodzenia, powstałe w wyniku zamarznięcia paliwa. Ich auta stoją w warsztatach, a wszystkie naprawy kosztowały ich około 10 tysięcy złotych.
Auto Piotra Niedźwiadka, jednego z podpisujących się pod pozwem, zamarzło nawet dwa razy: zaraz po zatankowaniu i już po naprawie. Za każdym razem poszkodowany odwiedzał tę samą stację. Dwukrotne spuszczanie paliwa i wiążąca się z tym wymiana filtrów, kosztowała go ponad 1000 zł.
- Żona zatankowała do pełna i po godzinie było to samo. Paliwo spuszczone z baku wyglądało jak galareta - mówi mężczyzna.
Koncern reklamacji przedsiębiorców nie uznaje. Jego przedstawiciele są przekonani, iż jakość ich paliwa jest odpowiednia i dokładnie monitorowana. Chyba niedostatecznie, skoro aż 7 przedsiębiorcom i kilku osobom prywatnym, przytrafiło się to samo. Większość z nich zatankowała na tej stacji przy Łęczyńskiej oraz na jeszcze drugiej stacji... tego samego koncernu.
Źródło: www.motoryzacja.interia.pl


















Białoruś
Rosja
Ukraina

