Poznań: inwazja tirów
Od czasu wprowadzenia e-myta, ciężarówki omijają A2. Zamiast tego wjeżdżają na bezpłatne drogi krajowe. Ostatnie szacunki pokazują, że z autostrady A2 uciekło w lipcu 45 proc. ciężarówek. Szczególnie namacalne jest to w Poznaniu, ponieważ przez całe dnie ciągnie się tam sznur tirów - zwłaszcza na Lechickiej, Bałtyckiej, Lutyckiej, Niestachowskiej oraz na Gdyńskiej.
Zostań fanem serwisu Trans.info na Facebooku!
Jest to o tyle niepokojące zjawisko, gdy porównamy działania innych miast, które przygotowały się na inwazję tirów. W Krakowie nie było złudzeń, że od lipca wszystko się zmieni. Dlatego zabezpieczono się, ustawiając na 20 wlotach zakazy wjazdu dla pojazdów powyżej 7,5 tony albo powyżej 16 ton. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni prowadził badania natężenia ruchu już w czerwcu. Sprawdzano także kiedy i na jakich drogach pojawia się najwięcej ciężarówek. Czynności te doprowadzić mają do wprowadzenia ograniczeń dla tirów.
Najlepiej z ciężarówkami poradzono sobie we Wrocławiu, gdzie pogorszenia sytuacji na drogach praktycznie nie widać. - Trzy lata temu wprowadziliśmy strefę ograniczonego dostępu dla ciężarówek powyżej 9 ton. Od tego roku zaczęła działać strefa 18 ton. Na wyznaczone ulice tiry wjeżdżają poza szczytem komunikacyjnym i nocą, czyli tylko w godz. 4-6, 9-13 i 19-22 - opowiada rzeczniczka Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu.
W pięciu miejscach ciężarówki są ważone. Pozwala to na szybkie wyłapanie przeciążonych samochodów przez Inspekcje Transportu Drogowego. Na cały system wydano 6 mln zł.
Poznańscy drogowcy muszą zacząć działać, w przeciwnym wypadku przyszłoroczny budżet będzie musiał być przeznaczony na naprawę głównych dróg - a tutaj w grę wchodzą dodatkowe miliony. - Obserwujemy sytuację, ale obecnie ZDM nie ma możliwości prawnych ograniczania ruchu na drogach krajowych przebiegających przez miasto - tłumaczy Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich.

















Białoruś
Rosja
Ukraina

